Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Brudna gra

Treść

Jedną z bohaterek nieujawnionych jeszcze nagrań jest wicepremier Elżbieta Bieńkowska (FOT. M. BORAWSKI)
Reakcja polityków koalicji rządowej i prorządowych mediów jest bardzo wstrzemięźliwa. I już pokazuje, jak będzie wyglądała linia obrony

Informacje dawkowano powoli. W sobotę „Wprost” opublikował nagranie, z którego wynika, że Bartłomiej Sienkiewicz poprosi prezesa NBP, by pomógł w finansowaniu deficytu budżetowego. Pomoc w zadłużaniu państwa ma polepszyć sytuację koalicji rządowej na 8 miesięcy przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi. Sienkiewicz wie, że polityka prowadzona przez ekipę Tuska doprowadzi do załamania się notowań PO i utraty władzy na rzecz PiS. Rozmowa odbyła się w lipcu 2013 r. w warszawskiej restauracji „Sowa i Przyjaciele”.

Drugie nagrane spotkanie odbyło się w tym samym miejscu na początku lutego 2014 roku. Brali w nim udział były minister transportu Sławomir Nowak, były wiceminister finansów Andrzej Parafianowicz oraz Dariusz Zawadka, były szef GROM. I tutaj dialog nie pozostawia złudzeń: minister Nowak załatwia sobie za pośrednictwem Parafianowicza ochronę podczas kontroli skarbowej jego żony. – Chcą ją trzepać. Cały 2012 rok. Chcą najpierw wziąć rachunek bankowy. Mam nadzieję, że to dotyczy tylko jej działalności, a nie będą chcieli crossować tego z moimi rachunkami – mówi były minister transportu. Parafianowicz stwierdza, że o wszystkim wie i rzuca: – Ja to wszystko wiem… ale… bo ja z urzędu kontroli skarbowej, to już odkryliśmy bardzo dawno. UKS, komputery wyrzuciły […] Zablokowałem to.

Kompromitujących nagrań ma być więcej. Chodzi m.in. o rozmowy szefa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego z Janem Kulczykiem oraz wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak ocenia, że z ujawnionych w sobotę i niedzielę informacji wynika, że mamy do czynienia ze złamaniem Konstytucji. Według polityka PiS, NBP nie jest niezależny od ekipy rządzącej. Świadczy o tym próba dogadania się jego szefa z ministrem po to, aby koalicja rządząca wygrała wybory. – To jest sitwa! To świadczy o tym, że NBP uzależnił się od partii rządzącej, aby pomóc im wygrać wybory – ocenia. Jego zdaniem, należy zadać sobie pytanie, dlaczego Sienkiewicz spotkał się z Belką i kto go wysłał.

– Tylko Donald Tusk mógł go wysłać. Ta rozmowa kompromituje rząd i nadaje się do komisji śledczej – uważa Piotr Bączek, były szef pionu analitycznego Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Bączek przypomina aferę z 2006 r., jaka wybuchła na Węgrzech, gdy zaraz po wyborach ujawniono, co o sytuacji politycznej w kraju sądzi premier socjalistycznego rządu. Informacje tygodnika mówią o nagraniach osób najbliżej związanych z Tuskiem.

Rozgrywający prezydent?

– Nagrania kompromitują ministrów Sienkiewicza, Nowaka. Wymienia się również szefa CBA Pawła Wojtunika, minister Elżbietę Bieńkow- ską czy szefa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego. Nie pojawiają się tam jednak osoby z zaplecza prezydenckiego i nie ma też o nich mowy, więc wydaje się, że ta publikacja jest ukierunkowana na skompromitowanie środowiska premiera. Należy to więc rozpatrywać w kontekście przyszłorocznej kampanii prezydenckiej i brudnej gry prowadzonej przez różne frakcje w obozie władzy. Komuś mocno zależy na tym, by Donald Tusk w tych wyborach nie wystartował i by prezydentem był w dalszym ciągu Bronisław Komorowski – ocenia Bączek.

Zdaniem Macieja Wąsika, byłego wiceszefa CBA, nagrań nie dokonała osoba ze służb specjalnych, ale ktoś, kto na prywatne zlecenie – być może z kręgu PO – założył podsłuch w lokalu, o którym wiedział, że spotykają się w nim politycy ze sfer rządowych. – Jednak jedno podstawowe pytanie się mi nasuwa: kto nami rządzi? Jeśli ludzie ci posługują się knajackim językiem, mówią, że państwo polskie nie istnieje, a szef NBP zgadza się na finansowanie deficytu tylko w sytuacji, kiedy ministrem finansów przestanie być człowiek, którego nie lubi, a koalicja zmieni ustawę o NBP po to, by łatwiej można było handlować papierami wartościowymi, to rzeczywiście chyba istnienie państwa jest kwestią teoretyczną – mówi Wąsik.

Reakcja polityków koalicji rządowej i prorządowych mediów jest bardzo wstrzemięźliwa. I już pokazuje, jak będzie wyglądała linia obrony. Tusk zapowiedział, że sprawy „nie lekceważy” i odniesie się do niej na dzisiejszej konferencji prasowej. Janusz Piechociński uspokajał: – Chciałbym, abyśmy nabrali do tego dystansu. Jeśli pojawi się coś więcej, to wtedy rozpocznijmy komentowanie, co jest w tym materiale.

Na posterunku stanął oczywiście Stefan Niesiołowski, dla którego nagrania to tylko wynik „plotkarstwa”. – Każdą rozmowę, jak się nagra, spreparuje odpowiednio, to może wyglądać podejrzanie. W tych fragmentach bełkotliwych, które miałem okazję przeczytać, nie widzę niczego, co miałoby jakieś większe znaczenie – bagatelizował.

Początkowo po najmniejszej linii oporu poszedł chyba jednak doradca prezydenta Tomasz Nałęcz, który przekonywał, że cała ta historia brzmi „nieprawdopodobnie” i jest „próbą znalezienia sensacji”. – Ktoś nie miał tematu i sobie wymyślił takie nagrania – powiedział w rozmowie z portalem Natemat.pl.

Rzecznik Najwyższej Izby Kontroli Paweł Biedziak w przesłanym oświadczeniu odniósł się do spotkania prezesa Krzysztofa Kwiatkowskiego z Janem Kulczykiem. Tłumaczył, że szef NIK spotyka się z wieloma osobami, które chcą mu „przekazać informacje o różnego rodzaju nieprawidłowościach”. Prezes Belka bagatelizuje treść nagrań. W oświadczeniu biura prasowego NBP napisano, że podczas rozmowy Belka informował Sienkiewicza o braku współpracy ze strony ministra finansów z bankiem „przy ważnych z punktu widzenia NBP kwestiach dot. stabilności finansowej Polski”. A „z prawie dwugodzinnej rozmowy zostały opublikowane wyrwane z kontekstu kilkuminutowe fragmenty”.

Maciej Walaszczyk
Nasz Dziennik, 16 czerwca 2014

Autor: mj