Karty na stół
Treść
Każde słowo, które padło w Sejmie, jest łatwe do zweryfikowania – zapewnia Mariusz Kamiński (FOT. M. BORAWSKI)
Opór przed ujawnieniem akt ze sprawy Kwaśniewskich dorównuje presji na odtajnienie sejmowego wystąpienia Mariusza Kamińskiego
Prawo i Sprawiedliwość przygotowało wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej, która miałaby zbadać działalność organów państwa w związku z badaniem przez nie sprawy podejrzeń co do nielegalności majątku Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich. Domaga się również odtajnienia materiałów dotyczących działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego i śledztwa prokuratury w tym postępowaniu, a także upublicznienia dokumentów dotyczących zarzutów formułowanych przez prokuraturę wobec byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego.
O odtajnienie materiałów w sprawie Kwaśniewskich i Kamińskiego prezes PiS Jarosław Kaczyński zwrócił się w pismach do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta oraz premiera Donalda Tuska. Szef największej partii opozycyjnej zaapelował też wczoraj, by posłowie poparli wniosek jego partii o powołanie komisji śledczej, która zbadałaby m.in. okoliczności umorzenia w 2010 r. przez katowicką prokuraturę sprawy dotyczącej podejrzeń o posiadanie przez byłą parę prezydencką nielegalnego majątku. – Społeczeństwo ma prawo wiedzieć, jak było naprawdę. Bo posiedzenie, gdzie sprawa była rozstrzygana, było tajne, a dzisiaj mamy już próbę konstruowania w niektórych mediach różnego rodzaju opowieści, których celem jest obrona tych, których w świetle faktów bronić się nie da. Dlatego te fakty muszą być ujawnione opinii publicznej – mówił Kaczyński.
Prezes PiS zwracał uwagę, że jednocześnie mamy do czynienia z sytuacją próby postawienia zarzutów funkcjonariuszowi publicznemu, który badał podejrzenia wobec Kwaśniewskich. – Sensem tego śledztwa i tej próby oskarżenia Mariusza Kamińskiego było przekazanie zupełnie jednoznacznego sygnału: jeżeli masz do czynienia z człowiekiem o bardzo mocnej pozycji społecznej, to nie próbuj podnosić na niego ręki, bo to będzie całkowicie bezskuteczne i jeszcze ty okażesz się przestępcą – stwierdził Kaczyński. – To oznacza, że Polska nie jest w Europie, tylko jest na Wschodzie, i to daleko od polskiej wschodniej granicy. Trzeba temu przeciwdziałać – dodał. Choć prezes PiS zaznaczył, że głosowanie w sprawie powołania komisji śledczej może zakończyć się tak samo niespodziewanym wynikiem jak głosowanie w sprawie uchylenia immunitetu Mariuszowi Kamińskiemu, to jednak trudno w tej chwili na to liczyć. Przeciwko komisji opowiadali się już politycy SLD i Janusza Palikota, a za „niepotrzebną” uznał taką komisję wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk (PO).
Jakie zarzuty?
O ujawnienie dokumentów dotyczących śledztwa w sprawie legalności majątku Kwaśniewskich apelował także były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Kamiński ocenił, że w mediach pojawiają się obecnie komentarze „bliskich parze prezydenckiej”, sugerujące, iż były szef CBA odnosił się podczas wtorkowego tajnego posiedzenia w Sejmie do faktów „w oderwaniu od rzeczywistości”. – Tak nie było. Każde słowo, które padło w Sejmie, jest łatwe do zweryfikowania – stwierdził Kamiński. Przypomniał, że swoje stanowisko – w obecności prokurator prowadzącej przeciw niemu sprawę – prezentował już w lutym, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich, która opiniowała wniosek o uchylenie politykowi immunitetu. – Gdybym sobie pozwolił, żeby mówić posłom na posiedzeniu plenarnym rzeczy oderwane od faktów, nieprawdziwe informacje na temat stawianych mi zarzutów, to byłaby to rzecz niesłychana i myślę, że każdy z posłów, który uczestniczył w posiedzeniu komisji regulaminowej, mógłby zażądać przerwania obrad od marszałek Sejmu i powiedzieć, że poseł Kamiński dezinformuje Wysoką Izbę. Tak nie było. Przedstawiłem bardzo precyzyjnie stanowisko prokuratury, przedstawiłem swój stosunek do tych zarzutów, które są kompletnie absurdalne i bezprawne – stwierdził Kamiński. Jak poinformował, zarzuty, które formułowała przeciw niemu warszawska prokuratura okręgowa, nie dotyczyły ani nielegalności działań operacyjnych podejmowanych przez CBA, ani też poświadczenia nieprawdy w dokumentach. – Jedyny zarzut, jaki został wobec mnie sformułowany, odnosi się tylko i wyłącznie do sprawy Kwaśniewskich i dotyczy on rzekomo niewłaściwej oceny prawnej zgromadzonego przez CBA materiału operacyjnego – stwierdził były szef CBA.
Zebrane materiały miały być niewystarczające, by powziąć decyzje do podjęcia przez Biuro dalszych działań w sprawie Kwaśniewskich. Kamiński oceniał, że zarzut jest o tyle absurdalny, iż prokuratura w Katowicach prowadziła własne śledztwo w sprawie podejrzenia posiadania przez Jolantę i Aleksandra Kwaśniewskich nieujawnionych i nielegalnych źródeł dochodu oraz podejrzenia wprowadzania tych środków płatniczych do obiegu – czyli prania brudnych pieniędzy, jeszcze zanim CBA podjęło działania operacyjne. Musiała więc mieć uzasadnienie jego wszczęcia. – To prokuratorzy z Katowic zanim wszczęli śledztwo, dokonali analizy prawnej. Rozpoczęli działania śledcze, zanim CBA rozpoczęło działania operacyjne objęte zarzutem. Co więcej, CBA współpracowało z prokuraturą katowicką w tym śledztwie, wykonywało czynności zlecone na rzecz śledztwa i przekazało materiał operacyjny do tego śledztwa – tłumaczył Kamiński.
Komu wolno więcej
Według byłego szefa CBA, zgromadzony przez Biuro materiał operacyjny w sprawie Kwaśniewskich „z niezrozumiałych powodów nie został zakwalifikowany przez prokuraturę”. Kamiński wyjaśniał, że po raz ostatni jako szef CBA styczność ze śledztwem dotyczącym majątku Kwaśniewskich miał w październiku 2009 r., „kiedy miały zapaść kluczowe decyzje co do dalszych kierunków śledztwa”, w tym możliwe postawienie zarzutów. – W tym momencie – to były ostatnie dni, kiedy byłem szefem CBA – prokurator generalny, przełożony bezpośredni prokuratorów katowickich publicznie, bez żadnego powodu, niepytany o to, ogłosił w jednej z rozgłośni radiowych podczas udzielanego wywiadu na temat afery hazardowej, że Kamiński przyszedł do niego, domagając się aresztowania Jolanty Kwaśniewskiej w związku z posiadaną przez nią jakoby nielegalnie willą w Kazimierzu – mówił Kamiński, odnosząc się do wypowiedzi ówczesnego ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy.
Kamiński został wtedy odwołany po wyjściu na jaw afery hazardowej w rządzie Tuska. Śledztwo dotyczące m.in. majątku Kwaśniewskich umorzono w lutym 2010 r., gdyż prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa. Kamiński sugerował, że to wspomniana wypowiedź Czumy mogła być sygnałem dla prokuratorów do podjęcia decyzji w sprawie dalszych losów śledztwa. Były szef CBA ocenił także, że ostatnia zapowiedź prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta upublicznienia jawnej części decyzji o umorzeniu tego śledztwa to „kpina z opinii publicznej”. – Ten materiał z punktu widzenia opinii publicznej jest bezwartościowy. […] W tej części, która ma być upubliczniona, nie ma nawet słowa o działaniach CBA. Ktoś, kto by czytał ten materiał, uznałby, że CBA nie ma ze sprawą nic wspólnego. To jest niepoważne traktowanie opinii publicznej – dodał Mariusz Kamiński.
Artur Kowalski
Nasz Dziennik, 14 czerwca 2014
Autor: mj