Pododdział też do likwidacji?
Treść
Dolnośląski Szpital Specjalistyczny im. Tadeusza Marciniaka już wkrótce może zaprzestać przyjmowania dzieci ze schorzeniami otolaryngologicznymi. Wcześniej podjęto decyzję o zlikwidowaniu oddziału otolaryngologii, a mali pacjenci mieli być leczeni na oddziale chirurgii dziecięcej, gdzie utworzono pododdział otolaryngologiczny. Teraz jednak z placówki odejdzie dwóch ostatnich lekarzy i pododdział straci możliwość świadczenia usług medycznych.
O sprawie wrocławskiej otolaryngologii pisaliśmy w maju, gdy zapadła ostateczna decyzja o zlikwidowaniu jedynego takiego oddziału na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. Dyrekcja szpitala tłumaczyła wtedy, że dokonano reorganizacji i powołano pododdział otolaryngologiczny w miejsce zamykanego oddziału po uzyskaniu pozytywnej opinii rady placówki i związków zawodowych. Okazuje się jednak, że jest to prawda tylko połowiczna, ponieważ
- jak nam powiedziała przewodnicząca szpitalnej "Solidarności" Aldona Lewandowska - takiemu rozwiązaniu jednogłośnie już w kwietniu 2008 roku sprzeciwiły się wszystkie działające w szpitalu związki zawodowe. - A uchwałę akceptującą propozycję dyrekcji Rada Społeczna Szpitala podjęła bez zasięgnięcia opinii ciał społecznych - podkreśla Lewandowska. Przewodnicząca "Solidarności" dodaje, że zamknięcie oddziału to zmuszanie małych pacjentów do leczenia w prywatnych gabinetach lekarskich, gdzie trzeba płacić drogo za wizyty. - To fakt, że oddział przynosił straty, ale były one małe. Poza tym, czy naszym zdrowiem ma rządzić wyłącznie prymat zysku? - pyta szefowa szpitalnej "Solidarności".
- Ja mam spokojne sumienie. Moim zdaniem, konflikt wokół tej kwestii jest ciekawostką medialną - uważa z kolei przewodniczący Rady Społecznej Szpitala Andrzej Mańkowski. Zapewnia, że ta decyzja była podejmowana na spokojnie, bez żadnego pośpiechu. - Mieliśmy także wiedzę, że związki zawodowe przesłały do Urzędu Marszałkowskiego swoje negatywne stanowisko w tej kwestii - dodaje Mańkowski i zapewnia, że ta decyzja nie będzie miała żadnych negatywnych konsekwencji zarówno dla małych pacjentów, jak i personelu medycznego. Przewodniczący wskazuje, iż rada uznała za sensowny argument dyrektora Marka Nikla dotyczący niepełnego wykorzystania łóżek na oddziale otolaryngologii dziecięcej, gdzie na 25 łóżek było zajętych tylko około 10.
Istnieje jednak realne zagrożenie, że już niebawem w Dolnośląskim Szpitalu Specjalistycznym im. T. Marciniaka przestanie istnieć nawet pododdział otolaryngologii, gdyż wymówienia z pracy złożyły dwie lekarki tu pracujące, gdyż mają się przenieść do Kliniki Laryngologii Akademickiego Szpitala Klinicznego, gdzie dopiero być może powstanie pododdział otolaryngologii dziecięcej. O jego utworzenie zabiega konsultant wojewódzki ds. laryngologii prof. Tomasz Kręcicki. Tymczasem mali pacjenci mogą pozostać przez jakiś czas bez specjalistycznej opieki. I albo ich rodzice będą musieli jeździć do innych miast po pomoc, albo płacić we Wrocławiu za porady prywatne.
Marek Zygmunt
"Nasz Dziennik" 2009-06-23
Autor: wa